Energia naszych myśli

Myśl jest najszybszą rzeczą jaką możne zrobić człowiek, a nie możemy jej zmierzyć, czy policzyć. Jest jednak czymś co ma moc sprawczą. Naszymi myślami jesteśmy w stanie wiele zdziałać.

Mimo tego, że nie możemy myśli zmierzyć wywołują one efekty w naszym życiu. Na pewno znasz powiedzenia które często mają związek naszej anatomii, ze stanem naszych emocji czy myśli.

  • Przykładowo
  • “Coś mu leży na sercu”- chodzi o zmartwienia lub zamartwianie się rzeczami na które nie mamy wpływu,
  • “Głowa mi pęka”- niekoniecznie chodzi tutaj o migrenę czy syndrom dnia po imprezie 😉 często natłok naszych myśli męczy nasz mózg.
  • “Co się tak żołądkujesz?”- złościmy się na kogoś, coś lub na samych siebie.
  • “Nogi jak z waty” – strach nas zablokował, nie możemy nic zrobić.
  • takich powiedzonek jest pewnie dużo więcej, ale nie o tym teraz.

To co pakujemy sobie do głowy ma ogromne znaczenie jak odbieramy rzeczywistość/innych/siebie. Zauważ, czy ludzi którzy ciągle narzekają spotykają dobre rzeczy? W sumie, nawet jeśli ich spotkają oni i tak będą niezadowoleni. Jeśli chcemy takiej osobie pomóc na siłę, to efekty będą znikome, a jeszcze nasza własna siła i energia zostanie pochłonięta przez taką posępną istotę. W takim przypadku radzę obserwować takiego człeka i zadać sobie pytanie skąd się bierze jego wewnętrzne nieszczęście. Ludzie nie zostali stworzeni po to, aby się ciągle umartwiać czy smucić. Taki stan naszych myśli pojawia się wewnątrz naszych dusz tylko wtedy, gdy oczekujemy od życia czegoś konkretnego, co niestety się nie spełnia i wtedy pojawiają się ponure myśli i uczucia. Buddha mówił, że przyczyną cierpienia jest oczekiwanie/pragnienie które nie zostało zaspokojone.

Przykład: Pomagasz komuś licząc na jego wdzięczność lub to, że gdy sam znajdziesz się w potrzebie taka osoba się odwdzięczy tym samym. Ale jednak tak nie jest i czujemy się wykorzystani, niedocenieni itd. Wtedy zaczyna nam być smutno. Zaczynamy myśleć negatywnie o takiej osobie, obwiniamy ją. Poczekaj! Czy udzielasz pomocy z dobrego serca i własnej woli? Czy może jednak udzielasz pomocy jak prawdziwy faryzeusz? Tak, aby wszyscy mnie widzieli jakim jestem dobrym człowiekiem i oczekujesz poklasku od innych? Zbadaj sobie wewnętrznie powody dla których komuś pomagasz. Będziesz wiedzieć skąd się wzięło to niezadowolenie z braku gratyfikacji.

Wróćmy do energii myśli. Teraz pomogłeś danej osobie, a początkowo Twoje myśli były pełne współczucia. Obecnie jesteś zły na takiego człowieka, za brak odwdzięczenia się. Twoje myśli są w tym momencie negatywne. I zaczyna się kodowanie.

Jesteśmy częścią Boga i dał nam dusze. Na jego obraz i podobieństwo zostaliśmy stworzeni, a nasze myśli to nic innego jak modlitwy na co dzień. Ci którzy modlą się gorliwie po jakimś czasie dostają, to o co prosili, a więc nasza myśl ma moc sprawczą. Sądzisz, że Ciebie to nie dotyczy, a Twoje myśli są zawsze piękne. Otóż niestety zaskoczy Cię fakt, że niewielu ludzi na świecie ma czyste myśli. Potrafimy bardzo brzydko pomyśleć o kimś kto zajechał nam drogę w korku, lub zabrał np. ostatni wózek w sklepie. Często, gdy mamy zły humor nie zdajemy sobie sprawy ile negatywów wyrzucamy z siebie w kierunku innych, a złość ma bardzo dużą siłę sprawczą.

Przeklinając nieznajomego na ulicy życzymy mu tym samym czegoś nieprzyjemnego. Takie rzeczy się nie staną od razu, ale zakodują się w aurze takiej osoby i będą “wisieć” i czekać na moment, w którym mogą się spełnić. Na własnej skórze się przekonałam, jak długotrwała złość i zazdrość innej osoby może przynieść nam jakieś negatywne zdarzenia. Osoba zazdrosna jest w stanie życzyć nam bardzo źle tylko dlatego, że sama negatywnie myśli o swoim życiu.

Spotykam się często ze stwierdzeniem, że ktoś nie jest na tzw. “wysokich wibracjach” lub ma “ponure myśli” i dlatego taka osoba hamuje swój rozwój duchowy, lub jest na “niskim poziomie” rozwoju. Używam cudzysłowie celowo, bo jak można zmierzyć czyjąś duchowość?? BA!!! Jak można zmierzyć swoją własną? No jak? Nie ma na to sposobu. Jedyną rzeczą zauważalną w rozwoju duchowym, jest zmiana naszego nastawienia do kłopotów jakie nas spotykają w codziennych trudnych, czy miłych sytuacjach. A co za tym idzie zmiana tego w jaki sposób myślimy.

Nie szukajcie w swoich głowach tylko motylków i tęczowych bąbelków 🙂 Zastanów się dlaczego ta myśl jest taka i obserwuj! Na pewno dojdziesz do ciekawych wniosków.

Pozdrawiam
Muszka 🙂